To oni zarabiają na turystach najwięcej w Polsce. TOP 10

Artykuł z http://www.money.pl/

85,7 miliarda złotych – tyle obrotu miała w zeszłym roku branża turystyczna w Polsce. Stanowi to nieco ponad pięć procent całego PKB naszego kraju i jest wynikiem niezwykle skromnym. W Unii wyprzedzają nas nie tylko tradycyjnie kojarzone z turystyką Portugalia i Hiszpania (te kraje zawdzięczają wczasowiczom aż 15 procent PKB), ale nawet Czechy (8,4 procenta PKB) – wynika z danych zebranych przez World Travel & Tourism Council. Nie wspominając już o Malediwach i Makau, które z rozpieszczania wczasowiczów po prostu żyją.

Wpływy z turystyki na Malediwach stanowią aż 48 procent PKB, w Makau – 43. Przy takich wartościach nasz kraj plasuje się dopiero na 151. miejscu w światowym rankingu.

W 2012 roku (to najświeższe dane prowadzącego rzetelne badania Instytutu Turystyki) mieliśmy w Polsce około 14 milionów wizyt turystów zagranicznych i 40 milionów podróży krajowych. Na wakacje w kraju przeciętny Polak chciał wydać niedużo, bo tylko nieco ponad tysiąc złotych.

Bardziej rozrzutni byli obcokrajowcy, choć też nie wszyscy. Średnio podczas pobytu w naszym kraju w 2012 roku każdy z nich wydał 412 dolarów (przy ówczesnym kursie dałoby to około 1,3 tysiąca złotych), średnio 79 dolarów w ciągu dnia. Najwięcej, bo ponad 800 dolarów wydawali Japończycy, Koreańczycy, Australijczycy, Kanadyjczycy i Amerykanie. Spośród obywateli UE: Austriacy (628 dolarów), Francuzi (531 dolarów) i Włosi (452 dolary).

Słaba kondycja polskiej turystyki dziwi, bo zagranica zachwyca się naszym krajem: na przykład Wrocław i Kraków zostały uznane za jedne z najlepszych 25 miast świata według rankingu Reader’s Choice Awards 2013 luksusowego magazynu Conde Nast Traveller, a Mazury dotarły do finału prestiżowego konkursu na 7 Nowych Cudów Świata (choć to zapewne w dużej mierze zasługa Polaków głosujących w konkursie).

W rzeczywistości nad polskimi jeziorami spędza czas stosunkowo niewielu turystów. Najwięcej odwiedzających przyciągają bowiem duże miasta i to w nich zostawiają oni krocie.

Nikt nie zbiera danych o rynku wartym 85 miliardów

Mimo to ani władze lokalne, ani krajowe nie szacują zysków z turystyki dla poszczególnych miast albo przynajmniej powiatów. – W tej chwili ministerstwo sportu i turystyki opracowuje jedynie tak zwany rachunek satelitarny dla Polski. To próba solidnego podsumowania, jakie wpływy wygenerowała turystyka na poziomie krajowym – tłumaczy dr Tomasz Dziedzic z Instytutu Turystyki Szkoły Głównej Turtystyki i Rekreacji w Warszawie. – Trwają też prace nad takim samym raportem, ale dla poszczególnych województw. Gdy uda się go skończyć, będzie to bardzo cenna publikacja.

Choć samorządy wysyłają do Ministerstwa Finansów sprawozdania z realizacji budżetów, w których są zawarte dochody z turystyki, danych tych nie da się przełożyć na rzeczywistość. – Nie można tego utożsamiać z dochodami z turystyki, czy wydatkami na turystykę – pisze w odpowiedzi na nasze pytanie Główny Urząd Statystyczny, który zbiera dane z ministerstwa. Nawet gdyby dane były miarodajne, nie dawałaby odpowiedzi na pytanie o wpływy dla całej branży, a jedynie do budżetów miast. A rzetelnych szacunków na ten temat nie ma.

– Oszacowanie wpływów z szeroko pojętej działalności turystycznej jest niezwykle trudne – przyznaje dr Tomasz Dziedzic. Powodów jest wiele. Na przykład żeby przyjezdny w myśl definicji mógł zostać turystą, musi spędzić w danym miejscu dwa dni. – A co z tymi, co przyjeżdżają rano, zostawiają sporo pieniędzy na jedzenie i różnego rodzaju zakupy, ale wyjeżdżają wieczorem? – pyta badacz. Zgadza się jednak, że można przyjąć założenie, w myśl którego najwięcej zarabiają te miasta, gminy albo powiaty, które udzielają najwięcej noclegów.

W 2013 roku we wszelkiego rodzaju obiektach noclegowych turyści wykupili prawie 63 miliony noclegów – podaje GUS. Znając liczbę wszystkich udzielonych noclegów, liczbę noclegów w poszczególnych celach turystycznych oraz wartość obrotów całego rynku, można na zasadzie proporcji oszacować, ile zarobiły na turystach poszczególne miejsca.

Według metodologii przyjętej przez Money.pl, w 10 najpopularniejszych powiatach i miastach na prawach powiatu turyści mogli zostawić nawet 34 miliardy złotych. Na kolejnych stronach dowiedz się, gdzie zarabia się na turystach największe pieniądze.

0 komentarzy

Odpowiedz

Chcesz wziąć udział w dyskusji?
Śmiało, napisz coś!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *